
Nie jest tajemnicą, że współpraca z korporacjami, sieciami handlowymi i dużymi przedsiębiorstwami wiąże się z pewnymi trudnościami, ponieważ duże podmioty gospodarcze często próbują narzucać swoją wolę mniejszym kontrahentom, a odzyskanie od nich długu staje się trudniejsze.
Zazwyczaj przy zawieraniu umowy dostawy towarów lub świadczenia usług duże przedsiębiorstwa nalegają na zawarcie umowy właśnie w ich brzmieniu, zaznaczając, że jeśli kontrahenci nie chcą jej podpisać na takich warunkach, to współpracy w ogóle nie będzie. Przy tym duże przedsiębiorstwo z reguły stawia kontrahenta w nierównej, mniej korzystnej pozycji, przewidując w umowie wobec drugiej strony wymagania, których czasem nie przewidują nawet przepisy prawa. W takiej sytuacji druga strona umowy często musi albo zrezygnować z jej zawarcia, albo podpisać ją na ryzykownych dla siebie warunkach, licząc w przyszłości na dobrą wolę swojego dużego kontrahenta.
Niestety dobra wola nie zawsze jest obecna, zwłaszcza gdy chodzi o zapłatę za otrzymane towary lub usługi. Tak było również w przypadku naszego klienta.
Po dostarczeniu jednemu z dużych przedsiębiorstw przemysłowych towaru o wartości prawie półtora miliona hrywien klient długo czekał na zapłatę. Od nierzetelnego nabywcy przez długi czas napływały jedynie obietnice zapłaty za towar w przyszłości. Po upływie pewnego czasu nabywca zapłacił bardzo niewielką część ceny towaru, po czym klient zwrócił się do naszej kancelarii o dochodzenie długu na drodze sądowej. Przy tym umowa sprzedaży stawiała dokumentom towarzyszącym towarowi wymagania nieprzewidziane w przepisach. Przewidywała mianowicie przedstawianie przez nabywcę pełnomocnictw do odbioru towarów i materiałów, których sporządzania prawo nie wymaga już od kilku lat, a także odciskanie na fakturach wydania pieczęci sprzedawcy i nabywcy, co również nie jest obowiązkowe.
Pozwany nabywca zachowywał się w sądzie nierzetelnie, ponieważ sprzeciwiał się uwzględnieniu powództwa, powołując się na wady swoich własnych pełnomocnictw i na brak swoich własnych pieczęci na fakturach wydania.
Sąd gospodarczy przyznał jednak rację argumentom adwokatów kancelarii WinnerLex, że brak pieczęci stron na dokumentach nie zwalnia pozwanego z obowiązku zapłaty za otrzymany towar, a sporządzanie pełnomocnictw do odbioru towarów i materiałów nie jest obowiązkowe. Po raz kolejny potwierdziła się zatem zasada, że nikt nie jest zobowiązany do czynienia tego, czego prawo wprost nie przewiduje.
Pozwany bezzasadnie próbował przewlekać rozpoznanie sprawy, składając różne wnioski o odroczenie rozprawy i zawieszenie postępowania oraz wnosząc pozew o unieważnienie załączników do umowy sprzedaży. Sąd jednak, uwzględniając umotywowane sprzeciwy wobec tych wniosków oraz uzasadnienie powództwa przedstawione przez adwokatów kancelarii WinnerLex, uwzględnił powództwo na rzecz naszego klienta, zasądzając od jednego z największych przedsiębiorstw przemysłowych dług z tytułu niezapłaconej ceny dostarczonego towaru, a także 3% w skali roku i straty inflacyjne, łącznie 1 319 054,91 hrywien, oraz koszty sądowe z tytułu opłaty sądowej w wysokości 19 785,82 hrywien.
Sprawę prowadzili adwokaci kancelarii WinnerLex Hryhorij Czumas i Wiktoria Czechuta.